Miłość – Wiara – Nadzieja

Ważne trzy słowa. …. Pamiętna data 28.11.2016 do mojej rodziny dołączył 3 – miesięczny szczeniak owczarka niemieckiego. Radość ogromna, Mała skradła serca nas i wszystkich „cioć i wujków”. Po kilku dniach przyszła pora na szczepienie. Wizyta u weterynarza brzmiała jak wyrok: „Dlaczego pies ma przekręconą głowę?” Informacja, że szczeniak może mieć zespół przedsionkowy, co w najgorszym wypadku, może zakończyć życie psa za jakieś parę miesięcy, z czasem uwsteczniając do „warzywa”….. Za dużo nie pamiętam z tej wizyty. Rozpacz i smutek.

Na szczęście obracam się wśród koniarzy, gdzie wizyty weterynarzy są normą. W rozmowie z koleżanką powstała sugestia: „idź do innego weterynarza. Skonsultuj się”. Czemu sama na to nie wpadłam ?! Informacja o ewentualnej chorobie za bardzo mnie przybiła. Kolejna wizyta i to samo przypuszczenie. Trafiliśmy do gabinetu dr. Doroty Mierzawy – Ćwik i dr. Jakuba Ćwika w Gliwicach …. Jednak iskierka nadziei powstała po słowach: „…ale może to być coś zupełnie innego, coś mniej oczywistego pomimo objawów, najpierw wykluczymy wszystkie inne ewentualności”….

I rozpoczęliśmy leczenie.

Szczeniak został przebadany i prześwietlony od stóp do głów. Weterynarze zaczęli od zapalenia ucha, chodź objawy były dwuznaczne. Antybiotyk. I tak tydzień, drugi tydzień, trzeci… Głowa zaczęła się lekko prostować . W końcu uszy, przewody słuchowe, worki powietrze czyste jednak pies głowy dalej nie nosił całkiem prosto. Kolejna rozmowa z Panią Doktor i błysk w mózgu!!! Przecież to szczeniak, który rośnie ekspresowo. Pierwsze 6 miesięcy życia psa to całe 10 lat u człowieka! Co się działo z mięśniami, jeżeli przez prawie 1,5 miesiąca pies nosił głowę przechyloną na jedną stronę? U człowieka było by to ok. 2,5 roku? Szczeniak może mieć przykurcze mięśni. Doszłyśmy z Panią doktor do wniosku, że skoro potrafię masować konie mam spróbować masować szczeniaka. ….

I tak rozpoczęłam prace z psem. Z duszą na ramieniu, wszystko co wiem o pracy mięśni konia i ich masowaniu przeniosłam na psa. Jednak masowanie szczeniaka nie jest proste. Stosowałam więc masaż i ćwiczenia w czasie zabawy oraz magnetoterapie. Ćwiczyłyśmy codziennie, bawiąc się piłką skręcałam głowę psa w różnych kierunkach. Czułam, że ruch w jedną stronę jest bardziej płynny niż w drugą. Masaż w króciutkich sesjach również wykonywałam codziennie. Niestety żywiołowość szczeniaka pozwalała na większą precyzje masażu w czasie snu lub momentach odpoczynku. Oczywiście wszystko bardzo delikatnie. Uff tu z koniem jest prościej

Masaż spowodował lepszy przepływ krwi w mięśniach, pozwolił im się rozluźnić i usunął powstałe napięcie wywołane ciągłym przykurczem przez trzymanie krzywo głowy. Mięśnie mogły zacząć normalnie pracować, usprawniła się praca układu nerwowego. Działanie masażu wzmocniłam urządzeniem do magnetoterapii firmy Biomag. Co dwa dni pies leżał na derce magnetycznej z programem regeneracji mięśni i naciągnięcie mięśni i ścięgien. Oba programy stymulowały aktywność metaboliczną w tkance, zwiększały natlenowanie, przyspieszały regeneracje. To wszystko dzięki efektowi miorelaksacyjnemu działania Pulsacyjnego Pola Magnetycznego Niskich Częstotliwości.

I co nam to wszystko dało?  Pies nosi prosto głowę. Jest zdrowy! Wizyta we Wrocławiu na rezonansie magnetycznym, która miała potwierdzić lub wykluczyć ostatecznie diagnozę, została odwołana. Na tą chwilę okazała się niepotrzebna. Na szczęście trafiłam ze szczeniakiem do znakomitych weterynarzy, którzy potrafili szukać nowych rozwiązań. Na szczęście sama, dzięki moim umiejętnościom oraz posiadanemu urządzeniu do magnetoterapii również mogłam pomóc.

Bo zawsze należy wykorzystać wszystkie możliwe sposoby, dostępne a mogące pomóc! Masaż, kinezyterapie, magnetoterapie….